Strony

Autostop - ciąg dalszy

Część II

W pierwszej części nic nie wspomniałem o (nie)bezpieczeństwie, ponieważ nie uważam, żeby ten rodzaj podróżowania wiązał się z większym ryzykiem, niż podróżowanie autobusami czy pociągami. Nigdy nie czułem się zagrożony podróżując autostopem. Nie zgadzam się z opiniami ludzi, twierdzących, że jest to niebezpieczne, bo sam poznałem wiele osób okradzionych w czasie “normalnego” podróżowania. Nie można uogólniać i zawsze po prostu należy zachować pewne środki ostrożności. Piszę to rzecz jasna z perspektywy faceta, ale poznałem również wiele dziewczyn samotnie podróżujących i bardzo sobie chwalących samotny autostop. Oczywiście jest to tylko moja subiektywna opinia. Zdarzyć się oczywiście mogą wypadki drogowe. Sam uczestniczyłem w kilku w trakcie tego wyjazdu, ale to może przydarzyć każdemu w trakcie jakiejkolwiek podróży. Inne historie to kierowcy prowadzący po spożyciu, może to wynika z mojej nieodpowiedzialności, ale z takimi też podróżowałem i wspomnienia pozostały jak najbardziej pozytywne. Zawsze sobie powtarzam, że jak ktoś się zatrzyma w celu podwiezienia mnie, a z jakiegoś powodu będę się czuł niekomfortowo to po prostu nie wsiądę do auta, ale jeszcze mi się to nie zdarzyło.

W trakcie wielu autostopowych wyjazdów miałem okazję podróżować wieloma różnymi pojazdami. Nie mam swoich ulubionych, ale czasem dobrze złapać ciężarówkę, bo można pokonać za jednym razem duży dystans. Mój rekord to trasa z Belgii do Portugalii z jednym kierowcą (1600 km). Mniej komfortowo jest na skuterze czy motocyklu z powodu ciężkiego plecaka. Wciąż na mojej liście jest wiele pojazdów którymi bardzo bym chciał się przejechać, ale niestety to nie ja decyduję kto się zatrzyma.
Ile osób tyle sposobów na łapanie autostopa. Część ludzi zawsze używa tabliczek z nazwą miasta do którego się wybiera, czasem ktoś ma na plecaku polską flagę, a jeszcze inni przebierają się w durnowate stroje. Ja preferuje po prostu wyciągnąć kciuk, uśmiechnąć się i nawiązać kontakt wzrokowy z kierowcą. W Ameryce Środkowej to stanowiło problem, bo również przednie szyby często są przyciemniane. Kilkakrotnie korzystałem z czyjejś pomocy w zatrzymywaniu auta. Ostatni raz który pamiętam miał miejsce w Hondurasie. Zobaczył mnie policjant stojący po drugiej stronie ulicy. Podszedł do mnie, zapytał dokąd chce jechać i zatrzymywał po kolei wszystkie auta. Bodajże czwarty kierowca jechał dokładnie gdzie potrzebowałem, więc nawet bez pytania kierowcę o zdanie po kilku sekundach byłem na pace jego ciężarówki.
Na pewno na szybkość złapania stopa ma wpływ płeć. Samotnej dziewczynie jest prościej, to oczywiste. Z doświadczenia uważam, że dziewczynie z chłopakiem jest podobnie łatwo jak w przypadku samego faceta. Najtrudniej moim zdaniem jest podróżować w dwóch chłopaków, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Pewnego dnia w Hondurasie udało się przejechać kilkadziesiąt kilometrów kilkoma autami w towarzystwie dwóch innych autostopowiczów.
Cieszy mnie rosnąca popularność tego środka transportu. Można to zaobserwować przez dużą ilość relacji z podróży w internecie oraz odwiedzając grupę na FB “Autostopowicze czyli MY” skupiającą ponad 46 tys. osób. Jak ktoś przebrnie przez dziesiątki niezwiązanych z tematem postów,to można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy np. o konkretnym państwie oraz znaleźć towarzysza podróży nawet na drugim końcu świata.
Konkretne przygody związane z autostopem, towarzyszach podróży oraz ludzi w ten sposób poznanych opiszę w osobnej serii postów.

Ważne żeby humor nie opuszczał. Honduras 2017.

I nigdy nie tracić nadziei. Meksyk 2017.

Nawet po wielu godzinach czekania. Portugalia. 2014.

Ważne, żeby mieć dużo czasu. Oman 2015.

Czasami to nie tylko wspólna jazda, ale też i przerwa na herbatę. Turcja 2014.

We dwóch raźniej. Węgry 2009.

Czasem podróżujesz ze znajomymi. Gwatemala 2017.

Innym razem z nieznajomym. Meksyk 2017.

Ktoś może pomyśleć, że to niebezpieczne, ale jaka frajda. Honduras 2017.