Strony

Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Czyli kilka słów o noclegach.

Żyję bez adresu, ale przecież spać gdzieś muszę. Z racji niewielkiego budżetu w czasie moich wyjazdów staram się organizować noclegi, bez konieczności płacenia za nie. Wbrew pozorom nie jest to trudne. Czasem, problem się pojawia w dużych miastach. Poza nimi z reguły nie ma kłopotu. Najczęściej dysponuje namiotem, a obecnie nawet hamakiem, ale nie zawsze było tak kolorowo.
Najdłuższy wyjazd podczas którego wszystkie noclegi były darmowe miał miejsce na przełomie 2014 i 2015 roku. Podróż trwała ponad 4 miesiące i udało się dojechać do Omanu przez Bałkany, Turcję, Kaukaz, Irak i Iran. Najwięcej nocy wtedy spędziliśmy w namiocie (podróżowałem z Anna Laszczką). Korzystaliśmy również z Couchsurfingu, najwięcej w Iranie. Wiele razy byliśmy po prostu goszczeni przez naszych kierowców w domach, szczególny ukłon w stronę Gruzinów. Kilka nocy w hotelach, również zapraszani przez ludzi poznanych w drodze. W pamięci utkwił mi szczególnie nocleg na riwierze tureckie z opcją all-inculusive :). Zdarzały się również noce spędzone pod chmurką np. na pustyni w Omanie czy parku miejskim w Iraku.
W mojej karierze mam wiele nocy przespanych w nietypowych miejscach. W czasie podróży z Belgii do Portugalii z jednym kierowcą tira złapanym na stopa spałem 3 noce na naczepie jego ciężarówki. Mój pierwszy dzień w Salwadorze zakończył się noclegiem w warsztacie samochodowym, między popsutymi autami. Dwie noce w Meksyku spałem w sklepie z rurami i zaworami. Były też noclegi w kawiarni w Teksasie czy w restauracji w Turcji.
W trakcie wyszukiwania miejsca pod rozbicie namiotu, zawieszenia hamaku czy rozłożenia karimaty ważna kwestia to bezpieczeństwo. Często po prostu pytam miejscowych czy nie wiedzą gdzie można biwakować na dziko. Wielokrotnie kończyło się to pozwoleniem na rozbicia namiotu na własnej posesji, bądź wskazaniem odpowiedniego skrawka ziemi. Inna metoda to znaleźć miejsce mało uczęszczane, gdzie jest znikome prawdopodobieństwo, że ktoś cię znajdzie. Jednak pewności nigdy się nie ma. W trakcie jednej z nocy na irańskiej wyspie Hormuz musieliśmy się biegiem ewakuować z naszej miejscówki zaatakowani gazem pieprzowym i kamieniami przez lokalną młodzież. Szczęśliwie zostaliśmy ugoszczeni w remizie strażackiej i wszystko dobrze się skończyło.
Najmniej dla mnie komfortowa sytuacja jest wtedy, gdy znajduje się w dużym mieście bez noclegu, ale nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia. W San Pedro Sula w Hondurasie (w internecie można przeczytać, że to jedno z najniebezpieczniejszych miast świata) nie pojawił się mój gospodarz z CS. Dlatego zdecydowałem się na nocleg w hostelu. Można również szukać pomocy w świątyniach. W zeszłym roku w Kalifornii spałem na terenie należącym do kościoła oraz na plebanii w Gwatemali gdzie urzęduje polski ksiądz. Zdarzały się również noce spędzone w meczetach czy w ich pobliżu na Bliskim Wschodzie.
Jedną z najbardziej wygodnych opcji jest możliwość noclegu u kogoś z rodziny i znajomych. Nieocenioną pomoc w Kelownie w Kanadzie otrzymałem właśnie od rodziny moich przyjaciół z Polski, gdzie przez kilka dni mogłem się poczuć jak w domu.
W czasie podróży po krajach Ameryki Środkowej większość noclegów spędziłem u osób poznanych przez stronę Couchsurfing. Więcej o tej możliwości napiszę w osobnym poście, ponieważ ilość historii i przemyśleń związanych z tą opcją jest ogromna.

Ja po prostu uwielbiam spać w namiocie! Semuc Champey, Gwatemala 2017.

W meksykańskiej dżungli. 2017.

Kanada, Ontario, 2016. Tutaj jedyne "zagrożenie" pojawiło się na drugim brzegu w postaci niedźwiedzia.

Noc w Omanie, biwakować tam można dosłownie wszędzie, bez obawy, że w środku nocy obudzi Cię policja. 2015.

Po bardzo wietrznej nocy w Dolinie Śmierci. Kalifornia, USA 2016.

Islandia zimą. 2016.

Zaproszenie na nocleg w Gruzji gwarantuje nie tylko spokojną noc, ale najczęściej również porządną ucztę. 2014.

Noc w Earthship - samowystatczalne domy. Nowy Meksyk, USA 2017.

Czasem się i taki nocleg trafi. Hilton w USA 2017.

Niekiedy również ze śniadaniem. Warsztat samochodowy w Salwadorze. 2017.

Opuszczony hotel w Abchazji. 2014.

Zmęczenie wygrało. Grunt, że na na głowę nie kapało. Blokowisko w Turcji, 2014.

Nocleg z widokiem na morze adriatyckie. 2014.

Z Tomekiem musieliśmy się zadowolić samą "przystawką" - parawanem plażowym. Węgry 2009.

Lubię spać w hamaku. Drzemka nad jeziorem Izabal w Gwatemalii. 2017.

Na ścieżce rowerowej gdzieś w Niemczech. 2014.

"Romantyczna" Wenecja. 2009.

Wiele nocy spędziłem na dworcach. Czasami jednak ochrona czy policja krzywo spogląda na takich podróżnych. Bałkany 2010.