Strony

O co w tym wszystkim chodzi?








Czołem!
Mam na imię Jacek. Chłopak jak każdy inny to, co może mnie wyróżniać to wielkie zamiłowanie do podróżowania i chęć poznania nieznanego.

Swojej pasji poświęciłem całe swoje życie. Zrezygnowałem ze stałej pracy i komfortowego trybu życia. Nie zgadzam się ze schematami dyktującymi jak powinno ono wyglądać.

W przeszłości prowadziłem normalnie życie i musiały wystarczyć mi kilkutygodniowe urlopy, które zawsze maksymalnie starałem się wykorzystać. Na koncie mam przejazd koleją transsyberyjską, trekking na Kilimandżaro czy testowanie smaków kuchni w południowo-wschodniej Azji. Żadne warunki nie są mi straszne, biwakowanie zimą na Islandii, gorące dni na pustyniach Bliskiego Wschodu czy pora deszczowa w tropikach. Odbyłem również wiele wyjazdów po Europie. Region, który obdarzyłem szczególnym uczuciem to Bałkany. Oczywiście nieobce mi są krótsze wypady po Polsce, a dzięki zamiłowaniu do naszej historii mogłem poznać wyjątkowe miejsca. W sumie odwiedziłem ponad 60 państw na 5 kontynentach.

Niedawno wróciłem z jak do tej pory najdłuższej wyprawy. W prawie trzy lata pokonałem trasę z Kanady po Ziemię Ognistą. Łącznie pokonałem ok. 100000 km. Oczywiście tempo nie było błyskawiczne, ale dzięki temu miałem możliwość lepiej poznać i zagłębić się w poszczególne państwa i regiony.

Ponad wygodę przekładam sobie chęć poznania lokalnych mieszkańców, zwyczajów czy kuchni. Może dlatego najczęściej wybieram podróże autostopem. Daje mi to poczucie wolności, jednak nie raz również związane jest to ze sporymi niedogodnościami. Zawsze jest to rekompensowane możliwością poznania niesamowitych ludzi i przeżyciem niezwykłych przygód. A to właśnie poznawanie nowych osób, przebywanie z lokalnymi mieszkańcami danych regionów, możliwość poznania ich świata to najważniejsze cele moich podróży.

Dzięki tej podróży spotkałem ludzi, którzy odmienili moje życie. Latynoską dziewczynę, która skradła moje serce. Kapitana jachtu w Belize, u którego zaciągnąłem się do pracy jako kucharz. Szamana z plemienia Quechua, dzięki któremu odbyłem wędrówkę w głąb własnego umysłu. Nauczyłem się driftować samochodem na pustyni. Mogłem podszkolić swoje umiejętności strzeleckie na pustkowiach Utha. Przez kilka tygodni prowadzić kowbojski styl życia na Dzikim Zachodzie, a w Kanadzie zamieszałem z rodziną Indian.

Ciągle jestem otwarty na nowe doświadczenia i z niczego nie zamierzam rezygnować. Każdego dnia stawiam sobie nowe cele, które staram się realizować. Tylko w trakcie trzech ostatnich lat mogłem zobaczyć zjawiska i przeżyć przygody, o których kiedyś mogłem tylko przeczytać.

Widziałem erupcję wulkanu i doświadczyłem na własnej skórze co to jest trzęsienie ziemi. Podziwiałem zorzę polarną. Odbyłem niezliczone piesze wycieczki na szczyty w Górach Skalistych, wulkany w Ameryce Środkowej i Południowej, w tym na jeden sześciotysięcznik. Odwiedziłem ruiny starożytnych cywilizacji. Wybrałem się do Wenezueli, kraju pogrążonym w niewyobrażalnym kryzysie. Uczestniczyłem w akcji rozdawania posiłków w najgorszych dzielnicach kolumbijskiego miasta. Pomagałem w budowie domów w biednej dzielnicy Asunsion w Paragwaju. Widziałem w czasie jednego dnia wschód słońca na Atlantykiem i zachód nad Pacyfikiem. Spotkałem się z potomkami polskich emigrantów w Argentynie i Brazylii. Nurkowałem w morzu karaibskim. Spędziłem wiele nocy w dżungli. Zwiedziłem wielkie miasta w Stanach Zjednoczonych oraz zachwycające parki narodowe. Próbowałem jak smakuje zupa z iguany, świnka morska, burger z bizona, taco ze skorpionem czy mrówki i koniki polne.

To oczywiście tylko kilka przykładów i rzecz jasna to również nie koniec moich przygód, bo jak się okazuje chęci wciąż mi nie brakuje.

“Granice? Nigdy żadnej nie widziałem, ale słyszałem, że istnieją w umysłach niektórych ludzi.”
Thor Heyerdahl